uparcie i skrycie, kocham Cie zycie 2008-03-12 22:58:51

widzialam sie wczoraj z FACETEM MOJEGO ZYCIA, czyli Piotrem. Na chwile, w samochodzie, w trakcie mojej kapieli, po ogromnym spoznieniu zadzwonil, nie chcial sie zobaczyc, w koncu wyczul, ze czuje ogromna potrzezbe zobaczenia GO, zmiekł i wspanialomyslnie zgodzil sie podjechac na chwile do mnie. widzielismy sie okolo 30 min w trakcie ktorych stwierdzil, ze zyjemy na 2 roznych planetach i ze cos do mnie nie dociera. Mowil, ze on kiedys czegos chcial, traktowal mnie powaznie a ja wszystko popsulam, teraz ja sobie moge chciec byc z nim ale to juz go malo interesuje. Powiedzial,ze ulega mi i dlatego sie widzimy. Przelewam wszystko co mysle, czuje na bloga bo juz nie mam gdzie sie zwrocic. Moze za jakis czas jak bede mniej skupiona na tym zwiazku bede w stanie opisac to, ze studiuje, ucze sie angielskiego, uwielbiam sushi, mam siostre, nawet ladna i takie tam:)
Ogolnie jestem pelna poczucia humoru, energii, dobija sie do mnie pary facetow, dzis np mialam wyjsc do kina z jednym takim milym A. ale wcale nie mam ochoty siedziec w kinie, usmiechac sie i ... bo chyba jestem kretynka, mam taka cicha nadzieje, ze po jakims czasie poczytam sobie tego bloga, jak postepuje w kwestii MOJEJ CUDOWNEJ MILOSCI i cos mi sie w glowie pouklada. Po prostu, ze ten moj wybrany Piotr nie jest mnie wart, czuje, ze bawi sie mna, moimi uczuciami, nie traktuje siebie i mnie powaznie. Nas juz nie ma, zeby bylo jasne. Jest chyba tylko w mojej glowie cos wyimaginowanego. Dzien dzisiejszy: budze sie rano z cholernym bolem podbrzusza bo kobieta jestem i 2 dzien okresu, sniadanie, w glowie sie kolacze Piotr, dzwonie, rozmawiamy, ogolnie sympatycznie, podkreslam SYMPATYCZNIE bez euforii, odwoluje jedno spotkanie w Arkadii bo nie dam rady z tym bole (ketonal jeszce nie dziala), dalej na jazdy po mieoscie bo jestem w trakcie robienia prawa jazdy (egzamin 2 kwietnia, jeden oblalam), oddaje filmy w wypozyczalnie, ktorych nie obejrzalam bo brak czasu, wracam do domu i znowu o nim mysle, jestem na tyle slaba, ze dzwonie, oczywiscie na poczatku nie odbiera, potem rozmawiamy, ja przypominam o jego urodzinach, pytam co chcialby dostac, mowi, ze stringi, bokserki, ja pytam co jescze, moze farby, pedzelek, czapke malarska...
pisze to i czuje, ze mi niedobrze, cholerna kretynka jestem...
to nie koniec, w trakcie rozmowy mowi, ze mus ise spieszy bo musi na maila odpisac, ja mu przesylam diete, wiersz, blog do poczytania on obiecuje oddzwonic za 15min
oczywiscie nie oddzwania, po paru godzinach jadac na angielski dzwonie do niego; on mowi, ze nie slyszy mnie bo muzyka gra i ze nie ma czasu rozmawiac i ze za chwile musi wracac do pracy; pozniej pusil jakas radosna muzyke do sluchawki i zaczal spiewac, tak sobie porozmawialismy...
tak wyglada moj dzien z MOJA WIELKA MILOSCIA
nie wiem tylko jednego: on jest pelen sprzecznosci, wczoraj 2 razy powiedzilam, ze go KOCHAM, w samochodzie, bez odzewu, komentarza, nie robie z siebie ofiary, chce kochac radosnie, nieco dziecinnie, niepewnie, pewnie
lzy w oczach
padlo na niewlasciwa osobe?
papieros, kapiel, ksiazka, marzenia o tym co jest wspomnieniem
nie bede dzwonic w nocy i przeszkadzac: jest w pracy, na imprezie, ma 30 lat, moim kolezankom sie nie podoba, przez moich najblizszych jest uwazany za niepowaznego, klamczucha, czemu sie tak do cholery uparlam
acha, przez Niego mam sie wyprowadzic z domu bo moi najblizsi: siostra i jej chlopak nie moga zdzierzyc, ze mnie tak chlopak traktuje
"uparcie i skrycie, kocham cie zycie" E. Geppert
aa, ukradli mi badz zgubilam portfel przez swoja nieuwage jadac taxa WAWA taxi do Piotrka i mial wolna chate i mial mi masaz zrobic a ja jemu. Zeby bylo jasne, podkreslam, nie jetesmy ze soba, po prostu wracal zmeczony z wypoczynku, ja zadzwonilam i okazalo sie, ze pomimo pracy skonczonej o 23, nastepnej od 5 kolejnego dnia, jestem tak mila, ze mam czas podjechac i dostarczyc rozrywki. Plakac mi sie teraz chce ale chyba dobrze, ze sobie to wszystko opisuje. Cos jest przejrzyste, moze wkrotce cos do mnie samej dotrze.
wychylam swoje zdrowko bilaym winem bo nie robie zakupow i tylko takie jest;
moze bede na tyle inteligentna, zeby poczytac sobie te fragmenty przed kolejnym telefonem

skomentuj (0)

mężczyzna 2008-03-10 22:49:09

cudownie! załozyłam bloga, będę powierzać swe najskrytsze mysli będąc przy tym anonimowa; liczę na ciekawe komentarze:) usiłuję zająć sie mnóstwem pozytecznych, rozwojowych rzeczy, żeby zepomniec o Nim; ON - czyli jak mi sie wydaje mezczyzna mojego zycia. Mam 25 lat, jak wiekszosc kobiet w moim wieku potrzebuje odpowiedzialnosci, stabilizacji, czulosci. Jeszcze 1,5 roku temu wysmialabym kobiete, ktora w ten sposob mysli i mieszka w metropolii jaka jest Warszawa. Wowczas wydawalo mi sie, ze calkowite szczescie osiagne rozwijajac sie, majac mnostwo znajomych, imprezujac co tydzien w modnych klubach. Potem poznalem JEGO, poczatkowo nawet mi do glowy nie przyszlo, ze moze byc moim chlopakiem. Traktowalam go i on mnie jak znajomego/znajoma. Potem, w miare poznawania siebie wyszlo jak silnie sie przyciagamy, jak siebie pragniemy. Jesli bedzie bede czula taka potrzebe badz bedzie to kogos interesowalo opisze nasz 1,2m-czne bycie razem, rozstania, powroty i niemoznosc zycia osobno. Chce zapomniec bo czuje jak duzo czasu trace na rozmyslania, rozstrzasanie. Jak wariatka dzwonie a on nie odbiera telefonow, rano smsowalismy, oczywiscie pzrerwal to w ktoryms momencie nie odpowiadajac. Wykonuje swoje obowiazki, ktore sobie narzucilam: studia, angielski, praca. Na hobby - konie niestety nie mam czasu. Pisza do mnie smsy, dzwonia mezczyzni, ktorzy mnie malo interesuja, nie ma tej chemii, blysku w oczach, chceci wygladania pieknie, pociagajaco. Bo mam swiadomosc tego, ze potrafie byc pociagajaca: kocham czerwony kolor, koronki, jedwab, pocalunki, czerwone wino, potrafie byc kokieteryjna, zmyslowa...

skomentuj (0)
Księga Gości